Obszerne fragmenty konferencji z Pielgrzymki Rodzin
do Ikony Świętej Rodziny, Łomianki, 27 IX 2003 r.
(tekst spisany z nagrania)

ks.abp K. Majdański

 

ZAMIARY NA PRZYSZŁOŚĆ

I. Nie dziwcie się, że mówiąc o naszej przyszłości powiem także słowo o modlitwie. [...]

Modlitwa coraz głębsza wiarą i miłością, modlitwa, o której mówi Pan Jezus: "zawsze modlić się trzeba i nie ustawać" (Łk 18, 1). To Jezusowa zasada i Jego przykład! Widocznie wszystko przetwarzać można na modlitwę, zwłaszcza tak bardzo absorbujące obowiązki stanu, zwłaszcza tak bardzo święte i angażujące obowiązki małżeńskie i rodzicielskie.
Miał jednak czas Pan Jezus na modlitwę odrębną i Ewangelia o tym wyraźnie mówi. Najdrożsi, miejmy czas! Miejmy czas na modlitwę rodzinną! Warto! Miejmy czas! To nie muszą być paciorki odmawiane byle jak i byle szybciej! To jest zawsze rozmowa z Panem Bogiem. Dobrze jest mieć upatrzone miejsce, nawet we własnym domu, jakiś zaciszny kącik. Wiemy, że tam zgromadzimy się na przykład wieczorem na wspólną modlitwę. Miejmy miejsce, nawet w domu. Niech nasz dom będzie szkołą modlitwy. Niech rodzice uczą modlitwy - jak?
Matka już na kolanach coś mówi dziecku, a ono powtarza: Bozia. Nawet matka już na kolanach uczy znaku Krzyża, a ojciec? A ojciec... - to jest dla małego dziecka najwyższy autorytet na świecie. Za chwilę mu będą mówić w szkole i poza szkołą, że nie! Tym bardziej wiedz, ojcze, o autorytecie, który pochodzi od Boga. I wiedz o tym, że gdy klękasz do modlitwy, twoje dziecko nawet jeszcze maleńkie, na to patrzy i tak się uczy. Wychowawcy modlitwy...
I postawa modlitwy. Człowiek się modli nie tylko myślą, choć tak może być, nie tylko słowami ładnie wypowiadanymi, ale człowiek się modli całym sobą! Bo cały jest stworzony na obraz i podobieństwo Boże! (por. Rdz 1, 27) I Pan Bóg ma prawo do niego całego. Niech się dzieci tego od Was uczą i niech mają od kogo się uczyć.
Niech się uczą także w kościele od kapłana. Jan Vianey, zmęczony do cna, klękał na środku kościoła na posadzce, składał ręce i tak się wpatrywał w Jezusa ukrytego w tabernakulum i tak Go wielbił. Pozwólcie, że powiem: skarżył mi się ostatnio kapłan, że odprawiając Mszę Świętą wraz z innymi kapłanami, nie widzi nikogo, kto by składał ręce do modlitwy. Może tak źle nie jest...? Oby!
Postawa czci wobec Boga; człowiek jest czymś złożonym; duch wpływa na ciało i ciało wpływa na ducha, i to jak! Jeżeli się tak urządzisz do modlitwy i w czasie modlitwy, by było bardzo wygodnie, nie może być mowy o modlitwie! Cały człowiek się modli! Uczcie...
Czas, miejsce, przykład rodziców i postawa.
[...] Ujmijmy na nowo w dłonie różaniec, z Matką. Różaniec odmawia się z Nią! Ona tego chce. Z Nią..., jest obecna w tylu tajemnicach: od zwiastowania aż do ukoronowania w niebie. Ale zawsze Ją zapraszajmy, by z nami była, by nam ukazywała Jezusa w Jego tajemnicach. By nam ukazywała Oblicze Pana Jezusa, byśmy Go wreszcie dojrzeli i bardzo ukochali, tak jak Ona, z Nią!
Warto pamiętać też o świętym Józefie. On jest w niektórych tajemnicach. I Oni chcą być zawsze razem, jak nam o tym powiedziała Fatima.
[...] To pierwsza sprawa - modlitwa.

II. Druga: "Nie lękajcie się!"

Idziemy pod prąd. Jest to widoczne coraz bardziej. "Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus" (Łk 1, 30-31). "Nie bój się, Maryjo...". "Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej małżonki" (Mt 1, 20). To takie niezwykłe wydarzenia! - Nie bój się...
"Nie bój się mała trzódko..." - my jesteśmy małą trzódką! - "...gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo" (por. Łk 12, 32). Potrzebne nam jest męstwo (to jest dar Ducha Świętego), bo walka idzie coraz ostrzejsza i coraz wyraźniejsza. Potrzebne jest męstwo...
Wiecie pewnie, że jest takie łacińskie określenie na ascezę: agere contra -działać przeciw, przeciw moim zachciankom, przeciw pokusom i tak dalej Agere contra -przeciw temu, co się wokół nas dzieje. I na tym niech by się zakończyło drugie... rozważanie drugiego punktu.

III. "Aby byli jedno".

Najdrożsi, w Polsce jest ogromnie trudno. [...] Ja to widziałem nawet w obozie: "Uważaj, bo ten jest z tej diecezji, uważaj, bo ten jest z tego zakonu..." No i co z tego?! Wszyscy - uczniowie Pana Jezusa!
"Ojcze Święty zachowaj ich w Twoim imieniu, które mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno" (J 17, 11). To na Ostatniej Wieczerzy, za tych, którzy byli koło Niego. "Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w nas jedno" (J 17, 20-21). "Aby stanowili jedno tak, jak my jedno stanowimy"... Nie partie tworzą jedno! Widzimy, co się dzieje. Chyba, że chodzi o bezbożników..., a to jest zupełnie inna sprawa. A wyznawcy Pana Jezusa?... - "Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował, tak jak Mnie umiłowałeś (J 17, 23). Dawać takie świadectwo za wzorem Pana Jezusa, który mówi o tym, jak jest jedno z Ojcem. Jedno w domach, jedno w Ogniskach (zobaczycie, jak się zjawi ktoś i będzie szeptał przeciw jedności: "ci są lepsi..., ci są gorsi..." i tak dalej...), jedno w sąsiedztwie.
[...] To był punkt trzeci: "Aby byli jedno".

IV. Rozszerzajmy nasze szeregi.

O co to chodzi? Niech się szerzy dobro! Niech się szerzy cześć Rodziny Świętej!
[...] "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!" (Mk 16,15) "Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody" (Mt 28,19)...
[...] Chcę powiedzieć choć słowo o apostolstwie świeckich.
Trzeba żebyście koniecznie przeczytali Adhortację Apostolską Papieża Jana Pawła II O powołaniu i misji świeckich w Kościele i w świecie dwadzieścia lat po Soborze Watykańskim II. Została wydana 30 grudnia 1988 roku. Ma tytuł: Christifideles laici tzn. świeccy chrześcijanie. Pozwólcie kilka słów, pozwólcie...
[...] "Nigdy nie może zabraknąć w świecie apostolstwa świeckich [...] Znakiem tej wielorakiej i naglącej potrzeby jest widoczne działanie Ducha Świętego, który coraz dobitniej uświadamia ludziom świeckim ich własną odpowiedzialność i pobudza ich wszędzie do służenia Chrystusowi i Kościołowi" (DA, 1).
Świeccy..., świeccy... [...]
Posłuchajcie: "Ponieważ Stwórca wszechrzeczy ustanowił związek małżeński początkiem i podstawą społeczności ludzkiej, a przez swoją łaskę uczynił go tajemnicą wielką w odniesieniu do Chrystusa i Kościoła (Ef 5, 32), dlatego apostolstwo wśród małżonków i rodzin posiada szczególną doniosłość tak dla Kościoła, jak i dla społeczeństwa świeckiego. Chrześcijańscy małżonkowie są wzajemnie dla siebie [wzajemnie dla siebie!], dla swoich dzieci i innych domowników pierwszymi głosicielami wiary i wychowawcami. Słowem i przykładem przysposabiają je do życia chrześcijańskiego i apostolskiego, roztropnie służą im pomocą w wyborze drogi życiowej, a odkryte w nich w danym wypadku powołanie do służby Bożej pielęgnują z wielką troskliwością" (DA, 11). - Dajcie nam kapłanów! Dajcie nam kapłanów! Żaden kapłan nie pochodzi skądinąd, tylko z rodziny!
"Zawsze było obowiązkiem małżonków, a dziś stanowi najważniejszą część ich apostolstwa: ukazywać i potwierdzać swoim życiem nierozerwalność i świętość węzła małżeńskiego, [...] mocno podkreślać prawo i obowiązek rodziców i opiekunów do chrześcijańskiego wychowania dzieci". To bardzo się staje aktualne [...]
"Rodzina jako taka otrzymała od Boga posłannictwo, by stać się pierwszą i żywotną komórką społeczeństwa. Spośród różnych rodzajów apostolstwa rodzinnego, zasługują na wyszczególnienie następujące: adoptowanie opuszczonych dzieci, gościnne przyjmowanie przybyszów, pomoc w prowadzeniu szkół, służenie radą i pomocą materialną młodzieży, pomaganie narzeczonym, by lepiej przysposobili się do małżeństwa, udział w katechizacji, wspieranie małżonków i rodzin przeżywających trudności materialne lub moralne, zapewnienie starcom nie tylko niezbędnych środków do życia, ale także słusznego udziału w owocach postępu gospodarczego. Dla łatwiejszego osiągnięcia celów apostolstwa może okazać się rzeczą odpowiednią aby rodziny zespalały się w jakieś związki" (por. DA, 11). - To jest Dekret soborowy o apostolstwie świeckich, numer 11.
Niech się krzewią Ogniska Świętej Rodziny! [...]

V. I wreszcie punkt ostatni... Pan Jezus mówi: "Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią" (Mt 5, 7). Bądźcie miłosierni, przecież nie muszę o to prosić. Bądźcie miłosierni wobec każdego Waszego dziecka, które ma się narodzić. "Błogosławieni miłosierni"... A może to jest dziś czyn miłosierdzia największy? I brońcie u swoich krewnych, u swoich sąsiadów życia człowieka - stworzonego przez Boga i zabijanego, powiem wyraźnie: przez diabła!
"Gdy się modliłam za Polskę usłyszałam te słowa: Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli Mojej wywyższę ją w potędze i świętości, z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście Moje" (Dzienniczek, 1732). I jeszcze: "Dziś - mówi Papież - w tym sanktuarium chcę dokonać uroczystego aktu zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu. Czynię to z gorącym pragnieniem, aby orędzie o miłosiernej miłości Boga, które tu zostało ogłoszone przez pośrednictwo św. Faustyny, dotarło do wszystkich mieszkańców ziemi i napełniało ich serca nadzieją. Niech to przesłanie rozchodzi się z tego miejsca na całą naszą umiłowaną Ojczyznę i na cały świat. Niech się spełnia zobowiązująca obietnica Pana Jezusa, że stąd ma wyjść iskra, która przygotuje świat na ostateczne Jego przyjście. Bądźcie świadkami miłosierdzia" (Homilia Ojca Świętego Jana Pawła II, Kraków - Łagiewniki 17 VIII 2002).
Tak Ojciec Święty rok temu w Krakowie. Przyjdzie "iskra" - przez rodziny! Inaczej nigdy nie było i nie będzie; każdy prorok, każdy kapłan, św. Maksymilian Maria, pierwszy święty naszego drugiego tysiąclecia -poprzez rodzinę. I święta Faustyna - także.
Jaka jest więc nasza przyszłość? Jak ją realizować? Najdrożsi, bądźcie, każda z Waszych rodzin, sanktuarium życia i miłości - w imię Boga życia i miłości, w imię Rodziny Świętej, z różańcem w ręku! [...]